30 kg

Mogłabym napisać dziś jakiś wpis z podsumowaniem roku, albo postanowieniami na przyszłą dekadę. To pewnie byłoby dużo łatwiejsze niż napisanie tego, co sobie postanowiłam. Przygotowywałam się długo, liczyłam, że uda mi się ten wpis napisać przed Black Friday, ale jak zwykle życie miało wobec mnie inne plany. Na szczęście zdążyłam przed noworocznymi wyprzedażami, więc teraz zapnijcie pasy i trzymajcie się, bo będzie grubo.

Moda. Już od dawna ubrania nie służą nam do zakrywania ciała, w celu ochrony przed warunkami atmosferycznymi. Z jakiegoś powodu, materiały, którymi owijamy nasze ciało służą do komunikacji i wyrażania siebie. Tworzą nasz obraz jeszcze zanim wypowiemy pierwsze zdanie. Pokaż mi swoją szafę, a powiem ci kim jesteś. Żyję w uprzywilejowanym środowisku, w Europie, w świecie, gdzie wszystko mam na wyciągnięcie ręki. Kiedy chce mi się pić, odkręcam wodę w kranie, kiedy jest mi zimno, ustawiam kaloryfer na 5, kiedy się nudzę, biorę do ręki telefon, małe pudełko, dzięki któremu mam dostęp do nieograniczonej ilości rozrywki. Mam wszystko. Jeśli czytasz tego bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że żyjesz na tak samo uprzywilejowanej pozycji, jak ja. Jednocześnie idea ciągłego wzrostu gospodarczego zachęca nas do konsumowania coraz więcej i więcej, przez co ciągle odnosimy wrażenie, że mamy za mało. A co to ma do przemysłu odzieżowego? No bardzo dużo.

Jak myślicie, ile jest sezonowych kolekcji w sieciowych sklepach odzieżowych? Wiosna, lato, jesień, zima? 2? 4? 10? Uwaga, otóż nie. Jest ich około 45. Biorąc pod uwagę, że rok kalendarzowy ma 52 tygodnie, to z moich rachunków wychodzi (a uważam, że z liczenia jestem akurat całkiem niezła), że nowe kolekcje ubrań pojawiają się mniej więcej raz w tygodniu. RAZ W TYGODNIU. Oczekuje się od nas ciągłego poszerzania garderoby, zmiany stylu, śledzenia nowości, podążania za trendami. Ubrania w sieciówkach są na tyle tanie, że nie jest nam żal, kiedy koszulka rozciągnie się, buty rozkleją, a spodnie sprują po miesiącu. Można iść i kupić nowe. Bardziej modne, bardziej na czasie. Bardziej, mocniej, więcej. Tylko, że jest jeden problem. Te ubrania nie są tak naprawdę tanie. To my płacimy niewiele, a prawdziwą cenę ponosi ktoś inny. Może nas to nie obchodzić, ale nadejdzie moment, kiedy wszyscy za to bekniemy. Szczególnie teraz, w czasach katastrofy klimatycznej, warto zrobić rachunek sumienia. Rozbierzmy zatem cenę mody na czynniki pierwsze.

11.5 kg. Tyle szacunkowo wynosi globalna średnia roczna konsumpcja ubrań przez jedną osobę. Globalna – czyli w obliczeniach bierzemy pod uwagę zarówno zamożną Amerykańską rodzinę, jak i mieszkańców środkowoafrykańskiej wioski, której mieszkaniec zarabia 4$ dziennie. Natomiast, przykładowo, przeciętny mieszkaniec samej Europy zużywa rocznie ponad 30 kg ubrań, co plasuje go na drugim miejscu tego niechlubnego podium, zaraz po mieszkańcach Stanów Zjednoczonych (ok. 37 kg). Przez konsumpcję, czy zużycie, rozumiemy tutaj cały cykl życia odzieży, czyli 30 kg jest KUPOWANE i WYRZUCANE każdego roku przez Europejczyka. W Europie żyje obecnie niecałe 750 milionów ludzi. Jeśli każdy pozbędzie się corocznie ze swojej szafy 30 kg ubrań, to wychodzi, po długich obliczeniach, STRASZNIE BARDZO DUŻO ODPADÓW, z którymi trzeba coś zrobić. Z tych 30 kg tylko 25% jest w jakikolwiek sposób recyklingowane lub przetwarzane – są to między innymi te ubrania, które wrzucamy do pojemników PCK, reszta – ponad 20 kg – trafia na wysypisko śmieci. Przy czym z tym recyklingiem, to bym nie była tak optymistyczna. Część z tych ubrań trafia do sprzedaży w drugim obiegu, we wszelakich lumpeksach, lub jest wysyłana za granicę – do Afryki lub Azji. Tak oto pozbywamy się wyrzutów sumienia wysyłając tony ubrań na inne kontynenty, pod przykrywką „pomocy biednym”, którzy może i chętnie przyjmą bawełniane koszulki, ale poliestrowe sukienki z cekinami niekonieczne są im potrzebne. Tacy jesteśmy sprytni, no brawo! Natomiast te ubrania, które nie nadają się do sprzedaży, są użyte najczęściej do produkcji czyściwa (tych szarych szmat, których zawsze używali woźni w szkołach) lub paliwa. No dobrze. Więc mamy STRASZNIE BARDZO DUŻO ODPADÓW tekstylnych na wysypiskach śmieci, z których większość spokojnie nadawałaby się do ubrania. Ale to nie koniec złych wiadomości, ponieważ, obrazowo mówiąc, piłujemy gałąź, na której siedzimy. Produkowanie takiej ilości ubrań pociąga za sobą ogromne koszty środowiskowe, na przykład emisję gazów cieplarnianych, dewastację ekosystemów (np. mikroplastik pochodzący z włókien poliestrowych znajdowany jest w przewodach pokarmowych stworzeń morskich) i zużycie wody pitnej, której mamy i tak niewiele. Wiecie, że produkcja bawełny (konwencjonalnej, nieorganicznej) zużywa 2 razy więcej wody pitnej niż produkcja włókien syntetycznych, których produkowane jest ilościowo więcej niż bawełny?

Kiedy zaczęłam interesować się tematem wpływu przemysłu modowego na środowisko nie sądziłam, że jego macki sięgają tak głęboko w ekosystem oraz w nasze głowy. Mam wrażenie, że w tym wpisie nie zawarłam nawet 1% tego, co chciałabym przekazać, ale jakbym napisała wszystko, to nikt nie doczytałby go do końca. Dlatego postanowiłam, że zrobię całą serię na ten temat, bo uważam, że jest to ciekawy i ważny temat. Na pewno pojawi się notatka o produkcji bawełny i o tym, dlaczego to wcale nie jest ekologiczny materiał, o substancjach używanych do farbowania odzieży, o zatrudnieniu i warunkach pracy w fabrykach masowo produkujących ubrania, pojawi się wpis o alternatywnych, ekologicznych materiałach, o nowych technologiach, o tym, co samemu można robić, żeby uniknąć marnowania tekstyliów i o społecznych inicjatywach. Opowiem też o tym, czy konsumpcja czyni nas szczęśliwszymi. Tymczasem, przed noworocznymi promocjami, zajrzyjmy do swoich szaf i przemyślmy, czy na pewno potrzebujemy kolejnej pary butów i koszulki. A tak w ogóle, to powodzenia w Nowym Roku! Pamiętajcie: jakoś to będzie.

Bibliografia
> Greenpeace FASHION AT THE CROSS ROADS
> Global Fashion Agenda PULSE OF THE FASHION INDUSTRY 2017, 2018
> Quantis MEASURING FASHION Environmental Impact of the Global Apparel and Footwear Industries Study
> www.fashionrevolution.org

Jedna uwaga do wpisu “30 kg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s