Historie.

Znowu nie wiem od czego zacząć. Mój wzrok błądzi między ekranem laptopa, leżącą obok książką, o której chcę napisać, a pustką. Nieobecny wzrok, spojrzenie utkwione w niewidocznym punkcie zdarza mi się często, chociaż tak naprawdę przed oczami przesuwają mi się obrazy, na które nie zawsze chcę patrzeć. Nie oglądam horrorów, nie bawią mnie filmy akcji, krew, ludzkie wnętrzności, opętania i bestie. Nie lubię się bać, ale żyję w świecie, gdzie rzeczywistość jest dużo bardziej przerażająca, niż wyreżyserowana fikcja, a najgroźniejszym potworem jest człowiek.

„Our Bodies, Their Battlefield. What war does to women” („Nasze ciała, ich pole bitwy. Co wojna robi kobietom”) Christiny Lamb to książka, z którą spędziłam już wiele tygodni i spędzę jeszcze kolejne. To książka, która się nie kończy zarówno w przenośni, jak i dosłownie. Myślałam, że jest jakiś punkt nasycenia, po przekroczeniu którego historie brutalnych gwałtów i przemocy przestaną zabierać mi oddech i będę potrafiła przyglądać się im przez szybę, z daleka, w sterylnych warunkach. Okazuje się jednak, że jest zupełnie odwrotnie. Że im więcej ich poznaję, tym bardziej wrażliwe są moje tkanki, a moja skóra coraz cieńsza. Boję się, że w końcu zniknie na dobre i wraz z nią zniknie moja ostatnia warstwa chroniąca mnie przed szaleństwem.

Historii napisanej przez przegrane i przegranych, nie uczą w szkole. W podręcznikach są tylko nazwiska generałów, mnóstwo dat, statystyki zabitych i rannych. Nikt nie wspomina o kobietach i dziewczynkach, których życia i ciała należały do mężczyzn, których nawet nie znały. To nie są zamierzchłe czasy. Kobiety, przez których ciała przetoczyła się wojna, żyją dziś we wszystkich częściach świata, często z piętnem ofiar, nie doczekawszy sprawiedliwego osądzenia swoich oprawców po dziś dzień. Argentyna, Birma, Bośnia, Chiny, Hiszpania, Irak, Kambodża, Kongo, Korea Południowa, Niemcy, Nigeria, Polska, Rwanda, Syria, Wietnam… Wszystkie te kraje (i więcej), w ciągu ostatnich stu lat, doświadczyły wojen, które nie tylko zostawiły po sobie przesiąkniętą krwią ziemię i masowe groby, ale i miliony systemowo gwałconych kobiet, niosących ze sobą traumę i często okaleczonych na całe życie.

Nie potrafię sobie tego wyobrazić, a tym bardziej przyjąć, że to się wydarzyło naprawdę. I nie wiem, czy to dlatego, że to ja jestem zbyt wrażliwa, czy to świat zbyt okrutny. Dlatego dawkuję sobie tę książkę powoli, po kilka stron. Chcę usłyszeć te historie do końca. Chcę, żeby wybrzmiały wyraźnie, bo osoby, które je opowiadają na to zasługują. Chcę, żeby te historie stały się kolejną cegiełką do budowania lepszego świata.

Photo by Soubhagya Maharana on Pexels.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s